Unieważnienie umowy kredytu w walucie obcej to dla wielu kredytobiorców moment ogromnej ulgi. Sektor bankowy nie składa jednak broni i szuka nowych sposobów na zminimalizowanie strat finansowych. W tym kontekście kluczowym punktem sądowych batalii stała się rozprawa, która odbyła się 12 października 2022 roku przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To właśnie wtedy europejscy sędziowie podjęli próbę rozstrzygnięcia jednego z najbardziej spornych zagadnień: czy instytucjom finansowym przysługuje roszczenie o tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia wadliwej umowy. Chociaż ostateczne orzeczenie w tej sprawie jeszcze nie zapadło, sprawa ta budzi olbrzymie emocje w całym środowisku.
Zanim poznamy definitywny wyrok, sędziowie w Luksemburgu przeanalizują oficjalną opinię Rzecznika Generalnego TSUE. Prezentację tego stanowiska zaplanowano na 16 lutego 2023 roku, natomiast samego wyroku możemy spodziewać się w perspektywie kolejnych miesięcy. Z punktu widzenia strategii procesowej, jaką przyjmuje nasza kancelaria radcy prawnego, jest to moment zwrotny. Sektor bankowy próbuje bowiem wykreować nową doktrynę prawną, która ma zneutralizować skutki ich własnych, abuzywnych działań sprzed lat. W obliczu tych wydarzeń warto dokładnie przeanalizować tło tego postępowania.
Geneza sporu przed Trybunałem: Jak sprawa C-520/21 trafiła do Luksemburga?
Cała procedura ma swój początek w pytaniu prejudycjalnym, które do TSUE skierował Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie w sprawie o sygnaturze akt C-520/21. Warszawski sąd powziął poważne wątpliwości interpretacyjne i zapytał wprost, czy po stwierdzeniu nieważności umowy kredytowej we frankach szwajcarskich, jakakolwiek ze stron – bank bądź konsument – ma prawo domagać się dodatkowych świadczeń finansowych, wykraczających poza prosty zwrot wpłaconych środków. Dla banków esencją tego problemu jest właśnie wspomniane wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Z perspektywy instytucji finansowych kwestia ta stała się wręcz fundamentalna. Powód jest oczywisty: od dłuższego czasu banki seryjnie przegrywają procesy sądowe wytaczane przez doświadczonych pełnomocników reprezentujących frankowiczów.
Widmo gigantycznych strat skłoniło niektóre banki do podjęcia agresywnych działań wyprzedzających. Część z nich, argumentując to złą kondycją finansową, zaczęła wytaczać powództwa o zwrot kosztów kapitału. Roszczenia te są drastycznie wysokie – banki domagają się przeciętnie od 30% do nawet 50% wartości pierwotnie udzielonego kapitału. Tego rodzaju praktyki mają dwojaki skutek. Z jednej strony są próbą ratowania bilansów, z drugiej zaś – próbą zastraszenia konsumentów, by ci zrezygnowali z dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.
Precedensowy proces i kontra frankowiczów
Opisywane postępowanie przed TSUE ma jednak unikalny charakter. Nie jest to wyłącznie obrona konsumenta przed roszczeniem banku. Impulsem do zbadania sprawy stał się pozew złożony przez Arkadiusza Szcześniaka, prezesa stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu”. W tym konkretnym procesie to konsument wystąpił z żądaniem, aby bank zapłacił mu za to, że przez wiele lat dysponował jego prywatnymi pieniędzmi wpłacanymi w formie comiesięcznych rat kredytowych.
Logika kredytobiorców jest w tym ujęciu spójna pod kątem prawnym. Skoro instytucje finansowe roszczą sobie prawo do zysków przewyższających nominalną wartość pożyczonego kapitału, to to samo prawo musi przysługiwać konsumentom. Jeśli sąd przyznałby bankom prawo do takiego wynagrodzenia, frankowicze będą uprawnieni do żądania stosownego odszkodowania oraz zadośćuczynienia, które wykracza poza sam zwrot sumy rat, odsetek czy prowizji. Z tego powodu TSUE musi dokonać niezwykle wszechstronnej oceny wzajemnych relacji stron.
Stanowisko instytucji państwowych i unijnych
Mimo czarnych scenariuszy kreślonych przez banki, które zasłaniają się bezpodstawnym wzbogaceniem i stabilnością rynku, większość kluczowych instytucji publicznych i europejskich stoi murem za konsumentami. Swoje oficjalne opinie w tej sprawie wyrazili już tacy urzędnicy i organy jak Komisja Europejska, UOKiK, Rzecznik Finansowy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Ich stanowiska są niezwykle spójne i całkowicie odrzucają argumentację banków.
Komisja Europejska wprost zakomunikowała, że przepisy prawa unijnego kategorycznie zabraniają bankom domagania się jakichwiek opłat za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy z winy banku. Tożsame wnioski przedstawił polski Rzecznik Finansowy. Również polski rząd zajął w tym sporze zdecydowanie prokonsumenckie stanowisko, opowiadając się za pełną ochroną prawną obywateli. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich bardzo trafnie zauważył, że przyznanie bankom prawa do wynagrodzenia byłoby całkowitym zaprzeczeniem dotychczasowej linii orzeczniczej TSUE. Co więcej, zniweczyłoby to tzw. efekt odstraszający banki przed wprowadzaniem do umów nieuczciwych zapisów.
Co wyrok TSUE oznacza dla Twojego kredytu?
Dlaczego wydarzenia z Luksemburga są tak ważne dla każdego posiadacza kredytu powiązanego z kursem CHF? Ponieważ to właśnie teraz, gdy TSUE kolejny raz pochyla się nad sprawą frankowiczów – październik 2022 roku przejdzie do historii jako moment, w którym ważą się losy ostatecznego ukształtowania linii orzeczniczej w Polsce. Jeśli wyrok Trybunału będzie korzystny dla konsumentów – a wszystko na to wskazuje – polskie sądy zostaną dosłownie zalane nową falą pozwów o unieważnienie umów.
Pozytywne rozstrzygnięcie definitywnie odbierze bankom ich jedyny, dotychczas skuteczny straszak procesowy. Wielu frankowiczów zwlekało z pójściem do sądu wyłącznie z obawy przed tym, że po wygranej bank wytoczy im proces o gigantyczne wynagrodzenie. Gdy to ryzyko zostanie prawnie wyeliminowane, droga do wolności od długu stanie otworem. Unieważnienie umowy frankowej to szansa na odzyskanie wszystkich nienależnie pobranychprzez bank pieniędzy, które były nadpłacane przez kilkanaście lat w ramach wadliwego kontraktu.
W przypadku korzystnego wyroku, rozliczenie stron stanie się proste: umowę uznaje się za niebyłą, a strony zwracają sobie wyłącznie czysty, nominalny kapitał. Biorąc pod uwagę fakt, że przez wzrost kursu franka większość kredytobiorców wpłaciła już do banków kwoty znacznie przewyższające realnie pożyczony kapitał, ostateczne rozliczenie zamknie się wyraźnym zyskiem dla frankowicza. To najlepszy argument, by przestać czekać i jak najszybciej powierzyć analizę swojej umowy wyspecjalizowanej kancelarii radcy prawnego.